środa, 15 grudnia 2010

dźwiękoszczelne ściany.

Understand what I’ve become
It wasn’t my design
And people everywhere think
Something better than I am
But I miss you, I miss
’cause I liked it, I liked it
When I was out there
D’you know this, d’you know
You did not find me, you did not find
Does anyone care?


shut your eyes and think of somewhere, somewhere cold and caked in snow

puff puff, i już się nie znamy.

sobota, 4 grudnia 2010

cześć jestem normalna. nie jakaś specjalnie ładna, ani miła, ani zdolna. Chodzę w dżinsach z wyprzedaży i kozakach z deichmanna, w których jest mega zimno. Jestem dość chuda, za chuda, jednak nie chciałabym przytyć bo przyzwyczaiłam się do wystających żeber, kości miednicy i szczupłych nóg. Małe cycki, można przecież zmienić, może już nawet całkiem niedługo. Nie mam pojęcia co jest takie fascynujące w mojej osobie, ja nie robię nic aby się przypodobać. Słucham muzyki uznawanej zwykle jedynie przez tzw. trudną młodzież lub pokolenie emo. poza tym nie twierdzę, że jest mi obca twórczość słodkich popowych artystów. udawanie jest chore. I kończy się, źle, bo w końcu wszyscy widzą twoją dziką desperację aby zwrócić czyjąś uwagę, łącznie z tą osobą, co daje zdecydowanie niepożądany efekt. To przykre na to patrzeć, zdecydowanie.
Nie jestem szczęśliwa, jestem żałosna, chociaż podobno posiadanie marzeń nie jest wcale żałosne, jednak tak się czuję, jak obca. Ostatnio się nie uczę, uczyłam się przez 2 miesiące bez przerwy, to nie jest moja wina, że udało mi się zaliczyć kilka sprawdzianów lepiej, że dużo łatwiej jest mi wypowiadać się po angielsku niż po polsku, że mimo iż nie umiem specjalnie miliona struktur gramatycznych wiem co chcę powiedzieć i wszystko po prostu płynie. K. mówi, że jestem całkiem spoko, że właściwie to K. nie rozumie dlaczego mam problemy, ale K. jest dzieckiem miasta i nocy. I niby mogłabym wstąpić do tego świata, tylko, że jestem tym przerażona, picie czy palenie jest zabawne, na pewno.
śnią mi się dziwne sny, mam od 10 lat, co roku spieprzone święta, potrzebuję ciepłych butów i muszę się zmienić, przestać się chować, zacząć korzystać ze wszystkiego z czego mogę. Nie jestem optymistką, ale zawsze w końcu dostaję to czego chcę. I chociaż będzie to bardzo trudne, impossible is nothing! - jeśli ma się tylko odpowiednie środki przekazu, perswazji i niewielkie zdolności do manipulacji.

I na prawdę nie warto być zbyt pewnym siebie, szczególnie jeśli możesz tym kogoś zirytować, a ten ktoś zna wystarczająco dużo faktów mogących ci zaszkodzić.

czasami jest tak, że potrzebujesz trochę niewinnych przemiłych chwil, po prostu. szczególnie jeśli wiesz, że twoje życie przez kilka następnych miesięcy będzie cóż, zjebane. gorzej jeśli zwykła rozmowa daje komuś złudzenia i nadzieje. do cholery noszę bluzę ze smerfami, jestem tylko dzieckiem. nic niewartym. przerażonym szpitalem, szczególnie męskim oddziałem, sztucznymi szczękami, protezami, podejrzanie wyglądającym jedzeniem i tym okropnym zapachem. i chociaż marzę o życiu w NYcity, nigdy nie będę na tyle dorosła by tam pojechać. Kopenhaga, proszę. Czy już nie można się normalnie przyjaźnić, z chłopcami z dziewczynami, czy to takie dziwne, że muszę sobie zaplanować wszystko i wszystko wiedzieć 2-3 dni wcześniej? I bardzo bym gdzieś poszła, tak po prostu się bawić, ale nie mogę. To przykre.

piątek, 10 września 2010


beauty queen of only 16, she..
she had some trouble with herself
he was always there to help her, she..
she always...

There was something in her eyes, and I think it was fear. Why didn't she tell him why are she so afraid.
- come to me girl I hold you now, you can really trust me, you will never cry again, cause you have got your faith.


your suicide will be mine suicide. so kill me first. tick tock tick tock.

postaram się nie oddychać przez sen.

niedziela, 15 sierpnia 2010

Just gonna stand there
And watch me burn
But that's alright
Because I like
The way it hurts
Just gonna stand there
And hear me cry
But that's alright


Jestem jak wampir, uwielbiam polowania. Kolejne właśnie się rozpoczęło. I to wcale nie tak, że mam wyrzuty sumienia, nie mam. Mam nadzieje, że płomienie faktycznie, tak jak chcesz, zniszczą cały Twój świat, który podobno kończy się z każdą minutą. To takie zabawne, bo stajesz się taka jaka nigdy nie chciałaś być, taka jak

Ja już nie umiem walczyć z pragnieniem i umieram gdy nie dostarczę sobie dawki adrenaliny. Wycinając sobie iksy na podbrzuszu udowadniam sobie ile mogę znieść. Przykro mi, że dowiaduje się ostatnia i jestem tak bardzo zazdrosna, zawsze będę, bo zawsze mi mało. Pierdol się. Ja zbuduję kolejną twierdzę, nie wal do drzwi, nie mogę spać. Zaszczepiłaś we mnie koszmary, możesz być z siebie dumna, już nigdy nie będę normalna. I zawsze będę rozdarta między Candy/Bohaterką/Heroiną a mną. Parafrazując samą siebie z przed kilku lat – cudeńko strojące przed lustrem miny w kabaretkach mini i glanach. Stojąc naprzeciwko nie powinno być widać między nami żadnych różnic. Tak samo jak wtedy, teraz czuję się tylko wtedy gdy w jego przestraszonych oczach widać pożądanie i wtedy gdy nadchodzi czas polowania. Nie usypiam zmysłów alkoholem, wszystko smakuje lepiej na trzeźwo. Pamiętaj, aby być pysznym umysł musi pozostać mroźny. Zabawna jest Twoja pogoń za wolnością, szczególnie, że wcześniej sama szczelnie zamykasz się w klatce. Czy umysł to też tłuszcz?

Wszyscy ćpamy, właśnie dzielę siebie na działki. Enjoy.

Znajdź mnie na jednej z miliona fotografii, kogo wolisz? Heroinę, Bohaterkę, Candy, Marzenie Suckera czy mnie?

na prawdę uwielbiam stawać się każdą z nich. ale jestem tylko sobą.

piątek, 13 sierpnia 2010

let's get blazin'

wybucham płaczem co minutę. tick tock tick tock. już teraz. przerwa tick tock tick tock - ryk.
nie, nie jest ok. moje ciało nie czuje się komfortowo. moje ciało jest zakażone, i chyba chce umrzeć. zastanawiam się czy naprawdę tak bardzo nie chcę umierać razem z nim. zastanawiam się czy cudze ręce nadal są najlepszym lekarstwem, bo mogę z góry założyć, że gigantyczne tabletki które muszę łykać łagodzą tylko objawy zakażenia, i może fizycznie w końcu się z nim uporają, ale nie są w stanie sprawić żebym czuła się tak jakbym znów płonęła. jestem grzeczna, tulę kota, misia, poduszkę wszystko co w ręce mi wpadnie - mimo że jest łatwopalne. ludzi gorzej się pali,  z nimi są problemy. jednak za każdym razem gdy czuje cudze ręce w okolicy wystających kości miednicy czuję, że mogłabym się palić, i wiem, że mogłabym płonąć całe życie gdy powoli ręce wędrują w górę, talia, sterczące żebra, szerokopojętybiust...

później jest tak dobrze, jakby nie mogło być lepiej, później któreś z nas mówi w końcu coś niemiłego, później przestajemy w siebie wierzyć i cała magia ucieka, później znów moczę łzami futro kota i tak bardzo przeklinam los za samotny sen. później przeklinam już tylko siebie. za wszystko.

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Jak dorosnę, zostanę swetrem, albo znajdę inny sposób, aby Cię przytulić.

-bo to nie może być tak, że jednej stronie zależy a drugiej nie.
-nie?
-nie, bo ta strona, która się stara, w końcu podziękuje tej drugiej za przemiłą współprace, grzecznie zabierze wszystkie swoje zabawki, i wyjdzie z piaskownicy.
-tak bez 'do widzenia'?
-bez 'do widzenia', bez buzi, bez głaskania i tulenia.
-dlaczego?
-bo po co to robić, skoro ma wrażenie, że to właściwie wszystko jedno.
-ale...
-nie ma ale, albo staramy się oboje, tak samo, albo wszystko to jest gówno warte.
-wcale nie.
-wiem, że nie...
-to dlaczego tak mówisz
-bo takie mam wrażenie czasami
-kiedy?
-kiedy dzwonie, pisze, kiedy odpowiadasz 'ja też, przecież wiesz'.... nie wiem, bo nie dzwonisz, nie piszesz nie mówisz jeśli nie zacznę.


i jeśli chcesz mnie w swoim łóżku, jeśli chcesz czuć mnie obok to musisz liczyć się z tym, że ja nie będę na to czekać wiecznie, chociaż tak bardzo tego pragnę.
to takie zwykłe codzienne, ale też muszę uprzedzić moich rodziców, i ułożyć sobie grafik, i nie chce tego robić nie uwzględniając tam Ciebie.
a może po prostu nie masz potrzeby żebym była obok, może to wszystko Ci wmawiam, może wcale nie jestem potrzebna.
idę popłakać.


cicho delikatnie jakby zza ściany, wśród pohukiwań wiatru, szepczesz
-zostań....

bardzo chcę zostać, bo bardzo chcę się nauczyć kochać.


nienawidzę posiadać wyobraźni, zwłaszcza wtedy gdy zaczynam prowadzić z nią rozmowy, wtedy zaciera się granica między prawdą, a fikcją, między tym co jest, a tym co mogłoby być. zaczynam być odważna i pewna siebie, wyciągam odpowiednie wnioski, rzucam argumentami i jestem nieśmiertelna. szepty...

czwartek, 29 lipca 2010

Zło
Mrokh
Czarnoksięstwo

hej. tęsknię.!