poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Jak dorosnę, zostanę swetrem, albo znajdę inny sposób, aby Cię przytulić.

-bo to nie może być tak, że jednej stronie zależy a drugiej nie.
-nie?
-nie, bo ta strona, która się stara, w końcu podziękuje tej drugiej za przemiłą współprace, grzecznie zabierze wszystkie swoje zabawki, i wyjdzie z piaskownicy.
-tak bez 'do widzenia'?
-bez 'do widzenia', bez buzi, bez głaskania i tulenia.
-dlaczego?
-bo po co to robić, skoro ma wrażenie, że to właściwie wszystko jedno.
-ale...
-nie ma ale, albo staramy się oboje, tak samo, albo wszystko to jest gówno warte.
-wcale nie.
-wiem, że nie...
-to dlaczego tak mówisz
-bo takie mam wrażenie czasami
-kiedy?
-kiedy dzwonie, pisze, kiedy odpowiadasz 'ja też, przecież wiesz'.... nie wiem, bo nie dzwonisz, nie piszesz nie mówisz jeśli nie zacznę.


i jeśli chcesz mnie w swoim łóżku, jeśli chcesz czuć mnie obok to musisz liczyć się z tym, że ja nie będę na to czekać wiecznie, chociaż tak bardzo tego pragnę.
to takie zwykłe codzienne, ale też muszę uprzedzić moich rodziców, i ułożyć sobie grafik, i nie chce tego robić nie uwzględniając tam Ciebie.
a może po prostu nie masz potrzeby żebym była obok, może to wszystko Ci wmawiam, może wcale nie jestem potrzebna.
idę popłakać.


cicho delikatnie jakby zza ściany, wśród pohukiwań wiatru, szepczesz
-zostań....

bardzo chcę zostać, bo bardzo chcę się nauczyć kochać.


nienawidzę posiadać wyobraźni, zwłaszcza wtedy gdy zaczynam prowadzić z nią rozmowy, wtedy zaciera się granica między prawdą, a fikcją, między tym co jest, a tym co mogłoby być. zaczynam być odważna i pewna siebie, wyciągam odpowiednie wnioski, rzucam argumentami i jestem nieśmiertelna. szepty...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz