pieprzony kurwa efekt cieplarniany. no ja pierdole. wymyślone to w czasach pieprzonego kryzysu w pieprzonych stanach zjednoczonych przez pieprzonych kapitalistów żeby ratować ich pieprzoną gospodarkę. jaaa.. magia, co? i pada. i jest kurwa środek maja i pada, temperatura wynosi szalone 13 stopni. i siedzę w domu jak kretynka, bo wczoraj tak lało, że dziś ledwo się ruszam. i pytam się, po cholerę komu pieprzona funkcja kwadratowa, wielomiany, środkowe i symetralne, po co komu pieprzona praca roczna z matmy?
nie. nie lubię tego domu, tu jest zimno nawet pod kołdrą, znów zatapiam palce w kocim futrze i udaję, że jest fajnie. topię ciało w hektolitrach wrzącej wody, tylko po to by sprawdzić czy nadal czuję coś poza delikatnym, ciepłym oddechem na policzku.
zastępuję dziś to ciepłe powietrze substytutami. i chociaż mam misia, kota i milion poduszek, wolałabym ławkę w M. ale no, nie można mieć wszystkiego.
śpię z kotem, który raz na godzinę budzi się, przeciąga i dźga nosem w jakąkolwiek część mojego ciała. i mruczy. wszyscy zginiemy, wszyscy zginiemy. jeszcze plus minus 2 lata i wszyscy... tak, zginiemy. chciałabym mieć jedynie pewność, że nie będę wtedy sama, bo to jakoś tak... ano.
i znów się boję, i znów czuję się nikim.
środa, 19 maja 2010
piątek, 14 maja 2010
i'm blue for you.
I co z tego, że nie poszliśmy na koncert analogsów, że nawet nie otarliśmy się o kino, czy tzw. drogą restaurację. Byłam dziś znów w najcudowniejszym miejscu na świecie, którego nazwa zaczyna się na M. I w tym wszystkim najdziwniejsze jest to, że każde inne miejsce, to na F. czy z numerem VII również staje się fenomenalne wtedy gdy spędzam czas z nim.
Fajne kolana, nos i oczy, bez niego nie są fajne, nie i już. poza tym dawno się nie kłóciliśmy.ale biegaliśmy, w końcu.
wplącz się. proooszę.i już mnie nie puszczaj.
debil.
debil.
debil.
debil.
w
standardzie
Fajne kolana, nos i oczy, bez niego nie są fajne, nie i już. poza tym dawno się nie kłóciliśmy.ale biegaliśmy, w końcu.
wplącz się. proooszę.i już mnie nie puszczaj.
debil.
debil.
debil.
debil.
w
standardzie
poniedziałek, 3 maja 2010
So close no matter how far, couldn't be much more from the heart.
Trust I seek and I find in you
Every day for us something new
Open mind for a different view
And nothing else matter.
-----------
fenomen szczęścia. jest lepsze niż różowa tabletka prozacu, lepsze właściwie niż wszystko. to szalone, mam skrzydła, prawdziwe w końcu. dzię-ku-ję. i zawszę będę się trochę bać.
bełkot szaleńca, trzy gwiazdy na krzyż na pastelowym niebie, już nie uciekasz, już się nie boisz mnie, prawda? rozkładam skrzydła i szykuję się do lotu, ach tak to niebo... ono krzyczy, woła.., słuchasz nieba, ja też, bo jest jedynym realny światem, domem, ucieczką. przez chwile jesteś bogiem boooogiem. wiesz co to znaczy? że bezkarnie możesz skakać po łące i dać się porwać muzyce. przynosisz mi to wszystko, dzielisz się tym. jesteś jak ikar, który nigdy nie spadł, posiadł niebo i słońce i wiatr. stał się wolny, oddany tylko sobie, sobie i mnie. wiem to próżne, ale uwielbiam myśleć, że jesteś tu dla mnie a ja jestem dla Ciebie. tylko.dla.Ciebie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

