środa, 15 grudnia 2010

dźwiękoszczelne ściany.

Understand what I’ve become
It wasn’t my design
And people everywhere think
Something better than I am
But I miss you, I miss
’cause I liked it, I liked it
When I was out there
D’you know this, d’you know
You did not find me, you did not find
Does anyone care?


shut your eyes and think of somewhere, somewhere cold and caked in snow

puff puff, i już się nie znamy.

sobota, 4 grudnia 2010

cześć jestem normalna. nie jakaś specjalnie ładna, ani miła, ani zdolna. Chodzę w dżinsach z wyprzedaży i kozakach z deichmanna, w których jest mega zimno. Jestem dość chuda, za chuda, jednak nie chciałabym przytyć bo przyzwyczaiłam się do wystających żeber, kości miednicy i szczupłych nóg. Małe cycki, można przecież zmienić, może już nawet całkiem niedługo. Nie mam pojęcia co jest takie fascynujące w mojej osobie, ja nie robię nic aby się przypodobać. Słucham muzyki uznawanej zwykle jedynie przez tzw. trudną młodzież lub pokolenie emo. poza tym nie twierdzę, że jest mi obca twórczość słodkich popowych artystów. udawanie jest chore. I kończy się, źle, bo w końcu wszyscy widzą twoją dziką desperację aby zwrócić czyjąś uwagę, łącznie z tą osobą, co daje zdecydowanie niepożądany efekt. To przykre na to patrzeć, zdecydowanie.
Nie jestem szczęśliwa, jestem żałosna, chociaż podobno posiadanie marzeń nie jest wcale żałosne, jednak tak się czuję, jak obca. Ostatnio się nie uczę, uczyłam się przez 2 miesiące bez przerwy, to nie jest moja wina, że udało mi się zaliczyć kilka sprawdzianów lepiej, że dużo łatwiej jest mi wypowiadać się po angielsku niż po polsku, że mimo iż nie umiem specjalnie miliona struktur gramatycznych wiem co chcę powiedzieć i wszystko po prostu płynie. K. mówi, że jestem całkiem spoko, że właściwie to K. nie rozumie dlaczego mam problemy, ale K. jest dzieckiem miasta i nocy. I niby mogłabym wstąpić do tego świata, tylko, że jestem tym przerażona, picie czy palenie jest zabawne, na pewno.
śnią mi się dziwne sny, mam od 10 lat, co roku spieprzone święta, potrzebuję ciepłych butów i muszę się zmienić, przestać się chować, zacząć korzystać ze wszystkiego z czego mogę. Nie jestem optymistką, ale zawsze w końcu dostaję to czego chcę. I chociaż będzie to bardzo trudne, impossible is nothing! - jeśli ma się tylko odpowiednie środki przekazu, perswazji i niewielkie zdolności do manipulacji.

I na prawdę nie warto być zbyt pewnym siebie, szczególnie jeśli możesz tym kogoś zirytować, a ten ktoś zna wystarczająco dużo faktów mogących ci zaszkodzić.

czasami jest tak, że potrzebujesz trochę niewinnych przemiłych chwil, po prostu. szczególnie jeśli wiesz, że twoje życie przez kilka następnych miesięcy będzie cóż, zjebane. gorzej jeśli zwykła rozmowa daje komuś złudzenia i nadzieje. do cholery noszę bluzę ze smerfami, jestem tylko dzieckiem. nic niewartym. przerażonym szpitalem, szczególnie męskim oddziałem, sztucznymi szczękami, protezami, podejrzanie wyglądającym jedzeniem i tym okropnym zapachem. i chociaż marzę o życiu w NYcity, nigdy nie będę na tyle dorosła by tam pojechać. Kopenhaga, proszę. Czy już nie można się normalnie przyjaźnić, z chłopcami z dziewczynami, czy to takie dziwne, że muszę sobie zaplanować wszystko i wszystko wiedzieć 2-3 dni wcześniej? I bardzo bym gdzieś poszła, tak po prostu się bawić, ale nie mogę. To przykre.

piątek, 10 września 2010


beauty queen of only 16, she..
she had some trouble with herself
he was always there to help her, she..
she always...

There was something in her eyes, and I think it was fear. Why didn't she tell him why are she so afraid.
- come to me girl I hold you now, you can really trust me, you will never cry again, cause you have got your faith.


your suicide will be mine suicide. so kill me first. tick tock tick tock.

postaram się nie oddychać przez sen.

niedziela, 15 sierpnia 2010

Just gonna stand there
And watch me burn
But that's alright
Because I like
The way it hurts
Just gonna stand there
And hear me cry
But that's alright


Jestem jak wampir, uwielbiam polowania. Kolejne właśnie się rozpoczęło. I to wcale nie tak, że mam wyrzuty sumienia, nie mam. Mam nadzieje, że płomienie faktycznie, tak jak chcesz, zniszczą cały Twój świat, który podobno kończy się z każdą minutą. To takie zabawne, bo stajesz się taka jaka nigdy nie chciałaś być, taka jak

Ja już nie umiem walczyć z pragnieniem i umieram gdy nie dostarczę sobie dawki adrenaliny. Wycinając sobie iksy na podbrzuszu udowadniam sobie ile mogę znieść. Przykro mi, że dowiaduje się ostatnia i jestem tak bardzo zazdrosna, zawsze będę, bo zawsze mi mało. Pierdol się. Ja zbuduję kolejną twierdzę, nie wal do drzwi, nie mogę spać. Zaszczepiłaś we mnie koszmary, możesz być z siebie dumna, już nigdy nie będę normalna. I zawsze będę rozdarta między Candy/Bohaterką/Heroiną a mną. Parafrazując samą siebie z przed kilku lat – cudeńko strojące przed lustrem miny w kabaretkach mini i glanach. Stojąc naprzeciwko nie powinno być widać między nami żadnych różnic. Tak samo jak wtedy, teraz czuję się tylko wtedy gdy w jego przestraszonych oczach widać pożądanie i wtedy gdy nadchodzi czas polowania. Nie usypiam zmysłów alkoholem, wszystko smakuje lepiej na trzeźwo. Pamiętaj, aby być pysznym umysł musi pozostać mroźny. Zabawna jest Twoja pogoń za wolnością, szczególnie, że wcześniej sama szczelnie zamykasz się w klatce. Czy umysł to też tłuszcz?

Wszyscy ćpamy, właśnie dzielę siebie na działki. Enjoy.

Znajdź mnie na jednej z miliona fotografii, kogo wolisz? Heroinę, Bohaterkę, Candy, Marzenie Suckera czy mnie?

na prawdę uwielbiam stawać się każdą z nich. ale jestem tylko sobą.

piątek, 13 sierpnia 2010

let's get blazin'

wybucham płaczem co minutę. tick tock tick tock. już teraz. przerwa tick tock tick tock - ryk.
nie, nie jest ok. moje ciało nie czuje się komfortowo. moje ciało jest zakażone, i chyba chce umrzeć. zastanawiam się czy naprawdę tak bardzo nie chcę umierać razem z nim. zastanawiam się czy cudze ręce nadal są najlepszym lekarstwem, bo mogę z góry założyć, że gigantyczne tabletki które muszę łykać łagodzą tylko objawy zakażenia, i może fizycznie w końcu się z nim uporają, ale nie są w stanie sprawić żebym czuła się tak jakbym znów płonęła. jestem grzeczna, tulę kota, misia, poduszkę wszystko co w ręce mi wpadnie - mimo że jest łatwopalne. ludzi gorzej się pali,  z nimi są problemy. jednak za każdym razem gdy czuje cudze ręce w okolicy wystających kości miednicy czuję, że mogłabym się palić, i wiem, że mogłabym płonąć całe życie gdy powoli ręce wędrują w górę, talia, sterczące żebra, szerokopojętybiust...

później jest tak dobrze, jakby nie mogło być lepiej, później któreś z nas mówi w końcu coś niemiłego, później przestajemy w siebie wierzyć i cała magia ucieka, później znów moczę łzami futro kota i tak bardzo przeklinam los za samotny sen. później przeklinam już tylko siebie. za wszystko.

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Jak dorosnę, zostanę swetrem, albo znajdę inny sposób, aby Cię przytulić.

-bo to nie może być tak, że jednej stronie zależy a drugiej nie.
-nie?
-nie, bo ta strona, która się stara, w końcu podziękuje tej drugiej za przemiłą współprace, grzecznie zabierze wszystkie swoje zabawki, i wyjdzie z piaskownicy.
-tak bez 'do widzenia'?
-bez 'do widzenia', bez buzi, bez głaskania i tulenia.
-dlaczego?
-bo po co to robić, skoro ma wrażenie, że to właściwie wszystko jedno.
-ale...
-nie ma ale, albo staramy się oboje, tak samo, albo wszystko to jest gówno warte.
-wcale nie.
-wiem, że nie...
-to dlaczego tak mówisz
-bo takie mam wrażenie czasami
-kiedy?
-kiedy dzwonie, pisze, kiedy odpowiadasz 'ja też, przecież wiesz'.... nie wiem, bo nie dzwonisz, nie piszesz nie mówisz jeśli nie zacznę.


i jeśli chcesz mnie w swoim łóżku, jeśli chcesz czuć mnie obok to musisz liczyć się z tym, że ja nie będę na to czekać wiecznie, chociaż tak bardzo tego pragnę.
to takie zwykłe codzienne, ale też muszę uprzedzić moich rodziców, i ułożyć sobie grafik, i nie chce tego robić nie uwzględniając tam Ciebie.
a może po prostu nie masz potrzeby żebym była obok, może to wszystko Ci wmawiam, może wcale nie jestem potrzebna.
idę popłakać.


cicho delikatnie jakby zza ściany, wśród pohukiwań wiatru, szepczesz
-zostań....

bardzo chcę zostać, bo bardzo chcę się nauczyć kochać.


nienawidzę posiadać wyobraźni, zwłaszcza wtedy gdy zaczynam prowadzić z nią rozmowy, wtedy zaciera się granica między prawdą, a fikcją, między tym co jest, a tym co mogłoby być. zaczynam być odważna i pewna siebie, wyciągam odpowiednie wnioski, rzucam argumentami i jestem nieśmiertelna. szepty...

czwartek, 29 lipca 2010

Zło
Mrokh
Czarnoksięstwo

hej. tęsknię.!
Candy
02:07:05
dobra ejjjjjjjj ide spać
02:07:06
!!
J
02:07:11
spac
Candy
02:07:13
see you później.
02:07:16
:D
J
02:07:16
:(
02:07:18
oke
02:07:19
spij
02:07:22
xD
Candy
02:07:28
ty sie zajmiesz
02:07:29
swiatem
J
02:07:33
koszmarnych snow
02:07:33
xD
Candy
02:07:38
zabic cie?
J
02:07:43
nie dzisiaj nie'
02:07:49
juz to zrobilas
Candy
02:07:56
a no tak
02:07:59
to teraz sie pobawie.
02:08:03
CRUCIO! :D
J
02:08:06
ahahaha
Candy
02:08:09
huehuehuehue :D
02:08:11
boli? :D
J
02:08:14
mroczny smiech
02:08:15
tak
02:08:17
brzuch ze smiechu
02:08:18
ała
02:08:19
xD
Candy
02:08:21
hahaha :D
J
02:08:24
:D:D:D
Candy
02:08:29
no dobra słodkich sów
J
02:08:32
szatanie
Candy
02:08:35
znaczy snów :D
J
02:08:36
okno odsloniete
02:08:40
a ja sie zacieszam
Candy
02:08:41
a za oknem? :D
J
02:08:42
xD
Candy
02:08:56
myslałam ze stado nietoperzy sie na ciebie gapi
02:08:58
i sie smieją:D
J
02:09:01
a wiesz jak to u mnie widac jak jest swiatlo ? :D
02:09:02
xD
02:09:04
hahahahahahah
02:09:07
tak pospadaly ze smiechu
Candy
02:09:17
nie dziwię sie
J
02:09:19
tylko slyszalem takie
02:09:20
jebs
02:09:22
jebs
Candy
02:09:24
hahahahaah
J
02:09:29
a pozniej bylo
Candy
02:09:32
a to tylko nietoperz jebnął ze smiechu
J
02:09:33
o kurwaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaa
02:09:46
no wlasnie xD
Candy
02:09:57
dobra ej ide spać :D
J
02:10:06
no dobra zostaw mnie samrgo z kompem
02:10:07
i idz spac
02:10:12
kto wie jakie mysli mnie najda
02:10:18
moze pojde znowu cos zjesc ?
02:10:22
albo wyskocze prze okno
02:10:26
na parterze
02:10:42
....
Candy
02:10:43
powodzenia
J
02:10:43
zuza
02:10:44
xD
02:10:48
co ty z tymi opisami
02:10:48
xD
02:10:49
haha
Candy
02:10:53
bo to jest smieszne :D
J
02:11:03
a co maja powiedziec nietoperze
02:11:11
pozniej je nad ranem musze zbierac z ziemi
Candy
02:11:13
nietoperze nie mówią debilu :D
J
02:11:20
no to kurwa
02:11:22
co na to piszcza
02:11:24
nietoperze
Candy
02:11:29
hahsahahahahaha
02:11:36
oj bo nie wytrzymam
02:11:38
i tez jebne :D
J
02:11:43
haha
02:11:46
i rano ktos cie pozbiera
02:11:50
zrobi ci zdjecia..
02:11:52
nagra film
Candy
02:11:55
tylko moje jebs bedzie wieksze
J
02:12:07
ty chyba nie wiesz jakie ja mam nietoperze
Candy
02:12:13
hahaha :D
J
02:12:14
nazgule !
Candy
02:12:16
goganty!
02:12:23
:D
02:12:26
o kurwa :D
J
02:12:31
:D:D:D:D
Candy
02:12:45
az sie popłakałam ze smiechu
J
02:12:46
ty sie ciesz ze skypa nie masz i nie slyszysz tych jebsow
Candy
02:12:51
hahahaha :D
J
02:13:04
czasami to spac sie nie da
02:13:13
a najgosze sa takie ktore jak spadna
02:13:18
turlaja sie ze smiechu
02:13:25
i smieja sie na cale stolno
Candy
02:13:30
hahahahah :D
J
02:14:03
eh mowie ci , dziwna okolica
Candy
02:14:14
dobra ide bo nie dojde do łóżka za chwile
02:14:19
i bede sie turlać ze smiechu
J
02:14:28
chcesz sie w lozku turlac ? :D
Candy
02:14:36
nie po drodze do łózka :D
J
02:14:46
turlaj sie az sie doturlasz
02:14:55
a i zaloze sie ze przysnia ci sie turlajace nietoperze
02:14:59
aahhaa
Candy
02:15:05
o kurwa :D
J
02:15:18
albo powiem im zeby do ciebie polecialy
Candy
02:15:21
i w takich momentach załuje ze nie mozna nagrywać snów :D
J
02:15:26
czasami opowiadaja dowcipy
Candy
02:15:30
o kurwa :D
J
02:15:31
ale potrafia tez spiewac kolysanki
Candy
02:15:32
hahaha
J
02:15:34
jakbys spac nie mogla
Candy
02:15:39
własnie to sobie wyobraziłam
J
02:15:39
wielofunkcyjne sa
Candy
02:15:42
taki nietoperz
02:15:47
z mikrofonem
J
02:15:50
ahahahhaha
Candy
02:15:52
coś w stylu hbo na stojaka
J
02:15:52
ała
02:15:56
ahaha
Candy
02:16:00
:D
J
02:16:01
z taka fryzura
02:16:03
reflektory
Candy
02:16:06
noooo :D:D:D
J
02:16:07
i basista
02:16:09
ahahahahhahaha
Candy
02:16:12
hahahahaha :D
J
02:16:15
erskusja
02:16:17
perkusja
02:16:25
szatanie...
Candy
02:16:40
chciałabym zauwazyć ze jestesmy pojebani
02:16:42
a ja ide spać
02:16:46
z nietoperzami.
J
02:16:55
no w sumie nikto o tej godzinie nie rozmawia o nietoperzach
Candy
02:17:00
bede wisiec głową w dół :D:D:D:D
J
02:17:04
hahahahah
02:17:07
oin sie przescieradlem
02:17:11
i przyczem sie do lampy
02:17:15
owin *
Candy
02:17:20
to bede wygladać jak przepoczważający sie motyl
J
02:17:26
a
02:17:29
no w sumie,
Candy
02:17:33
no.
J
02:17:36
ale na poczwarke tez jest fajnie
Candy
02:17:54
na poczwarkię? :D
J
02:18:04
noo
02:18:06
dobrze sie spi
02:18:15
tylko rano troche ciezko sie odwinac
Candy
02:18:18
dobra kurwa jedrzej ja ide spać!
J
02:18:25
no dobra dobra
02:18:29
powodzenia w wieszaniu sie
Candy
02:18:33
paaaaaaaaa :D:D
J
02:18:37
cYa



wszyscy jesteśmy debilami.

czwartek, 22 lipca 2010

i know i'm selfish i'm unkind...








...and that's why i hate myself. i hate that i adore all that material things that i cannot have. and i hate being jealous. and i hate that stupid tears at my cheeks. and i hate being away. away from he. and i hate not being immortal. and i just want to be able to love.

środa, 21 lipca 2010

does it feel better than love?

paradoks, taniec szaleńca, śmierć. czy to na prawdę jest lepsze niż miłość?

'Have you forgotten what she looks like?
Or do you only see what you want to believe?'


Kiedy zabiłam ostatnie wspomnienie bohatera miałam głęboką nadzieję, że już nigdy nie pojawi się on w moim umyśle. Myliłam się, bo znów przyszła zima w środku lata, zima którą targał za sobą za każdym razem gdy tu biegł. Zwykle śmieję się z mojej głupoty jednak z tego właściwie nigdy nie umiałam się śmiać, może nigdy tak do końca nie uznałam tego za głupotę, chociaż dobrze wiedziałam, że tak właśnie było. Fajnie było popełniać samobójstwo z każdym krokiem, i fajnie było biegać po czerwonym korytarzu aż do numeru trzysta.... trzysta-coś. Z tym, że byłam niepotrzebna, do niczego. To nie było fajne. To właśnie było głupie. Teraz jestem obiektem jego pragnień, pożądania, i właściwie wcale o to nie dbam. Właściwie cieszę się, że mogę zrzucić Bohatera z piedestału, zburzyć wszystkie jego pomniki, właściwie cieszę się, że Bohater zawsze kochał tylko siebie, bo bardzo łatwo można go zniszczyć.

'Turn away, turn away, close your eyes, you can runaway.
It's not enough.'


Może zdążysz, szybko biegasz, zawsze szybko biegałeś... Tylko, że ja jestem teraz wyjątkowa, mam skrzydła, jestem nieważka, nawet mnie nie zauważysz. Czemu teraz mnie pamiętasz, teraz nagle znowu mnie znasz.

'Every second is a lifetime
And every minute more brings you closer to God
And you see nothing but the red lights
You let your body burn like never before.'



I chociaż czasami bardzo bym chciała być taka jak kiedyś, brejkać rule, suczyć się, tańczyć na stole i śpiewać autobiorgafię przechlanym głosem i spalać się spalać, spalać! - to wcale nie było lepsze niż miłość. Spadanie w nicość zawsze kończy się bolesnym upadkiem, wstaje się jednak niesamowicie lekko, potrzeba tylko czasu.

Czasami mam tylko głupie pragnienie, coś jak potrzebę dotknięcia pierścienia wykutego w Górze Przeznaczenia. Czasami nadal budzę się z krzykiem. Czasami targają mną ogromne emocje. Czasami znowu umieram. Dlatego tak bardzo potrzebuje żebyś tu był. Muszę się wiele nauczyć. Będziesz, prawda?

muszę na nowo nauczyć się dzielić uczucia. to trochę jak nauka chodzenia, ale uda mi się. za wszystkie potknięcia po drodze bardzo przepraszam. (jeszcze tylko jakieś osiemset razy)

niedziela, 11 lipca 2010

umarł dzień. stopił się w promieniach słońca zalewających ziemię. głupcy - ci co wierzyli w wiatr. atomowa bomba, wybuchająca raz na miliard lat, czemu nie miałaby wybuchnąć za naszych czasów. niszcząc całe obecne sródziemie, nic nie warte, pozbawione niewinności, prawdy i dobra. odkąd odeszły elfy, stoisz sam, i wiesz, że nie ma nic co warte byłoby jakiejkolwiek walki. idziesz przed siebie, robiąc co chcesz, by później w nocy błagać boga w którego wierzysz o wybaczenie wszystkiego. to chore. ale skoro wiesz, że możesz robić wszystko to czemu się ograniczać, bądź co bądź śmierć może wcale nie istnieć.


'fałszywy jęk, świata bez bohaterów [...]
znajomy szept błaga o nieśmiertelność'
 

wtorek, 29 czerwca 2010

Ajm łiw ju, ajm stil elajf, isynt it ajronic i inne gód memories.

'Someone swears his true love
Until the end of time
Another runs away'

'I'm the voice inside your head
I'm the face that you have to face
I'm what's left,
I'm what's right
I'm the enemy
....
so who are you?'
 ---

best of you. właściwie to bardzo chciałabym żebyśmy mogły być takie jak kiedyś. Pimp the spodnie, pimp the trampki, comeback, comeback to me. Ten tousands years ago. Innocence is over i inne takie. Hej I miss you. Really. Potrzebuje takiej nocy jak kiedyś z alicją z ironic z avril, z eddiem the kołderka manem i sidem, bo przecież sid jest martwy nie? nie? i chcę robić MTV Cribs, follow me! i zwiedzać lodówki na Twojej klatce, i siedzieć w pokoju przesiąkniętym dymem i naszymi marzeniami, ja głęboko wierzę, że jeszcze kiedyś będziemy fuckin' rock stars. W sumie zawsze byłyśmy, just for us. I chyba bardzo chcę znowu popłakać i się przytulić, i chodzę w Twoich skarpetkach. I chce rozmawiać jak kiedyś, bo właściwie to co za różnica jakie jesteśmy. I chociaż tęsknię za kolażem, nirvaną, katolem i wolnością, która właściwie tylko wtedy była prawdziwa, najbardziej tęsknię za Tobą. Za rozmowami o końcu świata, za śpiewaniem Jerremy spoken in class today, darciem się 'ooooh ajm ajm stil elajf', i 'this is not a TV studio this is a rock concert!'. I wiesz co, nie jedziemy na pearl jam, who cares. Eddie już właściwie nie jest tamtym Eddiem. Teraz już nawet coke nie jest taki jak kiedyś. witamy w dwudziestym pierwszym wieku, w czasach w których coraz częściej umiera muzyka i sztuka. Dziżżżus kurwa. Dzień świra, całe życie. Jak pan K. I wiesz co, chcę iść na zdjęcia. Nawet mam trochę konceptArtów. kurwa, nam właściwie nigdy ich nie brakowało. Zawszę mogę suczyć się do gitary na Twoim biurku, właściwie Ty też. All we need is love love love, i chyba chcę obejrzeć Across'a znowu. Sezon truskawkowy się skończył, możemy iść pohasać po polu. Wanna join me?
remember me.

moze kebab/p?
--
these are hard times, 'nobody said it was easy' - scientists. I guess we will walk through this. I really hope so.:*

sobota, 19 czerwca 2010

i'll find myself today

wygraliśmy bitwę. dwóch rannych nie odpuszcza, gotowi są na drugą, sierpniową turę. a my jesteśmy wolni. mamy powietrze tylko dla siebie.

słońce przebija się przez chmury, chłodne powietrze przypomina mi te wszystkie złe dni które odeszły razem z deszczem. mimo wielu zapewnień nadal boję się że wrócą, chociaż mówisz, "nie bój się deszczu, bo ja jestem deszczem' to wszystko nadal wydaje się co najmniej dziwne i nadal odurza. 2 kryształowe wieże stoją przy wejściu do mojego królestwa. gotowe poddać się tylko wtedy gdy skończy się świat. właściwie wszystko jest ze szkła, właściwie to tylko jakiś żart. przecież nigdy nie miałam królestwa, chociaż tak bardzo zawsze chciałam je mieć.

niebo z klocków i dużo drzwi donikąd. Kometa ma wszystkie klucze, cieszę się, że już nie jestem Kometą. że mogę się bawić na niebie i nie zaśmiecać sobie głowy problemami.


wish you were here.

piątek, 11 czerwca 2010

...but everything looks better when the sun goes down

Upadek Imperium. Wróg ukryty w ciele nastoletniej księżniczki, należy wysłać jej na przeciw najlepszego asasyna, bo wszystko co wydaje się piękne z reguły kryje w sobie zło wcielone, które tkwi tam czekając jedynie na odpowiedni moment by się uwolnić. To jest nawet trochę śmieszne, szczególnie gdy ktoś się tego nie spodziewa.
Trochę boję się asasyna, który cudem z armii perskiej dostał się na usługi do Centuriona. Chociaż podobno jestem bezpieczna.
Wygrałam, pierwszy raz na prawdę wygrałam. Mimo to ciągle śni mi się przegrana.

Wróg z północy zawiesił działania wojenne, ich dowódca cierpi okrutne katusze, zawsze wiedziałam, że kobieta na takim stanowisku jest za słaba i żeby coś osiągnąć musi być suką. Jednak przesuwanie ostatecznej bitwy o 6 dni, może źle odbić się na zmęczonych czekaniem na nią żołnierzach. I chociaż wszyscy wiemy, że od tego zależy nasze być albo nie być, nikt nie chce bić się ponownie pod koniec sierpnia, gdy emocje opadną. Może  o n a  tego właśnie chciała. Może tak właśnie chce nas  w y k o ń c z y ć. Myślę, że nie pójdzie tak łatwo. Chociaż i tak wszyscy zginiemy... w końcu.

Spanish Harlem Mona Lisa 
mam takie momenty, że naprawdę zaczynam wierzyć w moją wyjątkowość - dziękuję. i mogę być każdym, i zachowywać się jak jeszcze nigdy i nie czuć się z tym dziwnie, i mogę tańczyć i odkrywać poszczególne fragmenty ciała, mogę gryźć, śmiać się, skakać i biegać. teraz chcę się jeszcze tak kłaść spać i budzić się.

środa, 19 maja 2010

All I ever wanted, all I ever needed is here in my arms.

pieprzony kurwa efekt cieplarniany. no ja pierdole. wymyślone to w czasach pieprzonego kryzysu w pieprzonych stanach zjednoczonych przez pieprzonych kapitalistów żeby ratować ich pieprzoną gospodarkę. jaaa.. magia, co? i pada. i jest kurwa środek maja i pada, temperatura wynosi szalone 13 stopni. i siedzę w domu jak kretynka, bo wczoraj tak lało, że dziś ledwo się ruszam. i pytam się, po cholerę komu pieprzona funkcja kwadratowa, wielomiany, środkowe i symetralne, po co komu pieprzona praca roczna z matmy?
nie. nie lubię tego domu, tu jest zimno nawet pod kołdrą, znów zatapiam palce w kocim futrze i udaję, że jest fajnie. topię ciało w hektolitrach wrzącej wody, tylko po to by sprawdzić czy nadal czuję coś poza delikatnym, ciepłym oddechem na policzku.
zastępuję dziś to ciepłe powietrze substytutami. i chociaż mam misia, kota i milion poduszek, wolałabym ławkę w M. ale no, nie można mieć wszystkiego.
śpię z kotem, który raz na godzinę budzi się, przeciąga i dźga nosem w jakąkolwiek część mojego ciała. i mruczy. wszyscy zginiemy, wszyscy zginiemy. jeszcze plus minus 2 lata i wszyscy... tak, zginiemy. chciałabym mieć jedynie pewność, że nie będę wtedy sama, bo to jakoś tak... ano.
i znów się boję, i znów czuję się nikim.

piątek, 14 maja 2010

i'm blue for you.

I co z tego, że nie poszliśmy na koncert analogsów, że nawet nie otarliśmy się o kino, czy tzw. drogą restaurację. Byłam dziś znów w najcudowniejszym miejscu na świecie, którego nazwa zaczyna się na M. I w tym wszystkim najdziwniejsze jest to, że każde inne miejsce, to na F. czy z numerem VII również staje się fenomenalne wtedy gdy spędzam czas z nim.
Fajne kolana, nos i oczy, bez niego nie są fajne, nie i już. poza tym dawno się nie kłóciliśmy.ale biegaliśmy, w końcu.
wplącz się. proooszę.i już mnie nie puszczaj.

debil.
debil.
debil.
debil.
w
standardzie

poniedziałek, 3 maja 2010

So close no matter how far, couldn't be much more from the heart.

Trust I seek and I find in you
Every day for us something new
Open mind for a different view
And nothing else matter.

 -----------

fenomen szczęścia. jest lepsze niż różowa tabletka prozacu, lepsze właściwie niż wszystko. to szalone, mam skrzydła, prawdziwe w końcu. dzię-ku-ję. i zawszę będę się trochę bać.
bełkot szaleńca, trzy gwiazdy na krzyż na pastelowym niebie, już nie uciekasz, już się nie boisz mnie, prawda? rozkładam skrzydła i szykuję się do lotu, ach tak to niebo... ono krzyczy, woła.., słuchasz nieba, ja też, bo jest jedynym realny światem, domem, ucieczką. przez chwile jesteś bogiem boooogiem. wiesz co to znaczy? że bezkarnie możesz skakać po łące i dać się porwać muzyce. przynosisz mi to wszystko, dzielisz się tym. jesteś jak ikar, który nigdy nie spadł, posiadł niebo i słońce i wiatr. stał się wolny, oddany tylko sobie, sobie i mnie. wiem to próżne, ale uwielbiam myśleć, że jesteś tu dla mnie a ja jestem dla Ciebie. tylko.dla.Ciebie.

wtorek, 27 kwietnia 2010

Yes, i do dance around my room in my underwear!

Pójdziemy ze sobą powoli obok
Do końca wszystkiego żeby zacząć na nowo
Bez słowa i snu w zachwycie nocą
A bliskość rozproszy nasz strach przed ciemnością
I czując Cię obok opowiem o wszystkim
Jak często się boje i czuje się nikim 


--------
umieram, oficjalnie.
aczkolwiek jednocześnie przepełnia mnie uczucie błogiej radości, bo to niesamowite jak kilka uśmiechów i spojrzeń może sprawić, że mimo że pada, jest zimko i źle, to wraca chęć do życia.
bywają ludzie wspaniali, tacy o, po prostu.
cieszę się bardzo, najbardziej rano jak się uśmiecha na 'dzień dobry'.

byłam dziś zła, zmęczona, sfrustrowana i nawet trochę zazdrosna. a później, później bardzo chciałam się przytulić. can i?

piątek, 23 kwietnia 2010

What you would do If you were the one who was spending the night, oh, I wish that I was looking into your eyes

kiedy się dużo płacze to oczy zmieniają kolor.
dziewczynka-cud. lat 3. nazywana przez ulubioną ciocię - ideałem, grecką rzeźbą. odkąd pamiętam, szeroko wychwalana, otoczona stadem ludzi. wiecznie nieszczęśliwa - tak mówili o niej rodzice. właściwie to często płakała, bo często spadała z roweru, potykała się skacząc przez skakankę i tańcząc na dziedzińcu przed pałacem. ale lubiła płakać, bo wtedy przychodziła babcia. nie mówiła jej, że jest cudowna, idealna, perfekcyjna w każdym calu. po prostu była. pamiętam szarą sukienkę, i jeszcze taką w kwiatki.
urosła.
sukienki przestały pasować, nadal traktowana jak dziecko cud, chodź w to nie wierzyła, chciała by inni wierzyli.Grecka rzeźba, smukła, wysoka, tzw. boska proporcja. i co z tego? to tylko słowa, liczby.. nadczłowiek, wyjątkowa, śliczna. nie.
częste zmiany środowiska utwierdziły ją w przekonaniu, że nie jest normalna. że ma dziwne potrzeby. że wszystko czego jej trzeba to porządne głośniki, jakaś muzyka.
a kiedy już zaczęła marzyć o chłopcach, narysowała swój ideał. miał krótkie włosy, białą koszulkę, czarne dżinsy i trampki wymienne na glany. nosił nieśmiertelnik i generalnie z charakteru był nieśmiały, ale chciał walczyć o wyższe cele. nie był ani taki jak Sid, ani jak młody Eddie, Chris Cornell czy Slash. tylko, że generalnie istniał na papierze.
nie lubiła siebie. za wszystko, za to kim się stała, bo faktycznie nie była sobą. sobą zaczęła być gdy opuściła mury najbardziej chorej placówki szkolnej o jakiej słyszała, gdy wypuściła się na truskawkowe pola. hasanie jest fajne.
100 tysięcy jednakowych miast. swoją drogą był taki okres, że przestałam w Ciebie wierzyć.

--- baj de łej---
irytuje mnie brak jakiegokolwiek poczucia godności, to że w sztuce szeroko uznanej za ambitną nie potrafi się tej ambicji dostrzec, to że wszystko łączy się z seksem i to że każda najmniejsza nawet próba wykazania swoich umiejętności kończy się wykpieniem przez tzw. środowisko. nienadajesie. nie nadaję się. i bardzo chcę przyszły tydzień.

czwartek, 15 kwietnia 2010

I niech noc przykryje nas jak końca świata świat w obawie przed świtaniem ...

jestem tylko człowiekiem.
przestraszyłam się, bardzo, przestałam oddychać na kilka sekund, które ciągnęły się co najmniej w nieskończoność, by po chwili znów uwierzyć, że Niebieskie Oczy są w stanie uspokoić jednym spojrzeniem.wiesz jak to jest kiedy nagle do mózgu trafia nagle lodowate powietrze, jest cudownie orzeźwiające. zabija szare komórki, przestajesz myśleć, skupiasz się na jednym. wiesz? znika wszystko. to jest fenomenalne, jest odurzające.

'ktos zabiera cie kolejny raz gdy juz czuje, ze moge cie miec'

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

i am the storm and i am the wonder and the flashlights, nigthmares and sudden explosions

i znów spędzam bezsenne noce na parapecie. znów, to kociątko wyleguje się w moim łóżku zamiast mnie. tylko już nie trzęsę się z zimna a ze strachu. coś jest nie tak. wiem. ostatnio właściwie nie myślę o sobie nawet patrząc w lustro. ciemne spodnie, ciemna koszulka, właściwie trzy. raz, dwa, trzy. jest ciepło, nie pada, nie wieje. tu nie. okno ma tę zaletę, że właściwie mimo, iż prawie jesteś tam, możesz spokojnie odgrodzić się od hałasu, krzyku, wrzasku. tego tam jest dużo. więcej niż w domu. chociaż w domu ostatnio też jest głośno, bardzo głośno. już nie jak dawniej za sprawą muzyki.

schudłam. znowu schudłam. i znowu mam koszmary.
siedzę grzecznie na parapecie. już nie zrywam się z łańcucha, nie uciekam, brejkanie ruli stało się po prostu mało ciekawe, a może to ja już jestem mało ciekawa. przecież jestem nikim. marzeniem sennym, utopią, wszechświatem, domem, kotem, cudem, światłem, słońcem, burzą.
nikim.

cindirella under the glassy umbrella. ah. kochana candy, musimy nauczyć cię żyć w świecie prawdziwym. swoją drogą bycie lalką też bywa fajne, tylko lalki generalnie nie oddychają.

piątek, 9 kwietnia 2010

morning keep the streets empty for me. whispering.

właściwie to dawno temu powinnam była opuścić Candy. właściwie powinnam była to zrobić gdy skończyła się era bohaterów, sportowców i suckerów. 2 lata to dużo czasu. właściwie to wszystkie fałszywe uczucia z których byłam taka, oh taka dumna przez tyle czasu straciły jakiekolwiek znaczenie, jeśli kiedykolwiek jakiekolwiek posiadały. właściwie znużona byłam bardzo wieczną bieganiną, stawaniem się ... właściwie kim?
chociaż tak, uwielbiałam siebie.
później przyszła zima, zima bez kota, żadnego kota. a później cios w twarz, i kolejna zima, tak po prostu bez wiosny, lata i jesieni.

a ostatnio? ostatnio jest wiosna, chyba pierwsza prawdziwa. przeplatana chudnięciem, jedzeniem, szkołą, aparatem i Nim. Nim przede wszystkim.


możesz zabrać mnie do domu. ja się składam.