piątek, 11 czerwca 2010

...but everything looks better when the sun goes down

Upadek Imperium. Wróg ukryty w ciele nastoletniej księżniczki, należy wysłać jej na przeciw najlepszego asasyna, bo wszystko co wydaje się piękne z reguły kryje w sobie zło wcielone, które tkwi tam czekając jedynie na odpowiedni moment by się uwolnić. To jest nawet trochę śmieszne, szczególnie gdy ktoś się tego nie spodziewa.
Trochę boję się asasyna, który cudem z armii perskiej dostał się na usługi do Centuriona. Chociaż podobno jestem bezpieczna.
Wygrałam, pierwszy raz na prawdę wygrałam. Mimo to ciągle śni mi się przegrana.

Wróg z północy zawiesił działania wojenne, ich dowódca cierpi okrutne katusze, zawsze wiedziałam, że kobieta na takim stanowisku jest za słaba i żeby coś osiągnąć musi być suką. Jednak przesuwanie ostatecznej bitwy o 6 dni, może źle odbić się na zmęczonych czekaniem na nią żołnierzach. I chociaż wszyscy wiemy, że od tego zależy nasze być albo nie być, nikt nie chce bić się ponownie pod koniec sierpnia, gdy emocje opadną. Może  o n a  tego właśnie chciała. Może tak właśnie chce nas  w y k o ń c z y ć. Myślę, że nie pójdzie tak łatwo. Chociaż i tak wszyscy zginiemy... w końcu.

Spanish Harlem Mona Lisa 
mam takie momenty, że naprawdę zaczynam wierzyć w moją wyjątkowość - dziękuję. i mogę być każdym, i zachowywać się jak jeszcze nigdy i nie czuć się z tym dziwnie, i mogę tańczyć i odkrywać poszczególne fragmenty ciała, mogę gryźć, śmiać się, skakać i biegać. teraz chcę się jeszcze tak kłaść spać i budzić się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz