paradoks, taniec szaleńca, śmierć. czy to na prawdę jest lepsze niż miłość?
'Have you forgotten what she looks like?
Or do you only see what you want to believe?'
Kiedy zabiłam ostatnie wspomnienie bohatera miałam głęboką nadzieję, że już nigdy nie pojawi się on w moim umyśle. Myliłam się, bo znów przyszła zima w środku lata, zima którą targał za sobą za każdym razem gdy tu biegł. Zwykle śmieję się z mojej głupoty jednak z tego właściwie nigdy nie umiałam się śmiać, może nigdy tak do końca nie uznałam tego za głupotę, chociaż dobrze wiedziałam, że tak właśnie było. Fajnie było popełniać samobójstwo z każdym krokiem, i fajnie było biegać po czerwonym korytarzu aż do numeru trzysta.... trzysta-coś. Z tym, że byłam niepotrzebna, do niczego. To nie było fajne. To właśnie było głupie. Teraz jestem obiektem jego pragnień, pożądania, i właściwie wcale o to nie dbam. Właściwie cieszę się, że mogę zrzucić Bohatera z piedestału, zburzyć wszystkie jego pomniki, właściwie cieszę się, że Bohater zawsze kochał tylko siebie, bo bardzo łatwo można go zniszczyć.
'Turn away, turn away, close your eyes, you can runaway.
It's not enough.'
Może zdążysz, szybko biegasz, zawsze szybko biegałeś... Tylko, że ja jestem teraz wyjątkowa, mam skrzydła, jestem nieważka, nawet mnie nie zauważysz. Czemu teraz mnie pamiętasz, teraz nagle znowu mnie znasz.
'Every second is a lifetime
And every minute more brings you closer to God
And you see nothing but the red lights
You let your body burn like never before.'
I chociaż czasami bardzo bym chciała być taka jak kiedyś, brejkać rule, suczyć się, tańczyć na stole i śpiewać autobiorgafię przechlanym głosem i spalać się spalać, spalać! - to wcale nie było lepsze niż miłość. Spadanie w nicość zawsze kończy się bolesnym upadkiem, wstaje się jednak niesamowicie lekko, potrzeba tylko czasu.
Czasami mam tylko głupie pragnienie, coś jak potrzebę dotknięcia pierścienia wykutego w Górze Przeznaczenia. Czasami nadal budzę się z krzykiem. Czasami targają mną ogromne emocje. Czasami znowu umieram. Dlatego tak bardzo potrzebuje żebyś tu był. Muszę się wiele nauczyć. Będziesz, prawda?
muszę na nowo nauczyć się dzielić uczucia. to trochę jak nauka chodzenia, ale uda mi się. za wszystkie potknięcia po drodze bardzo przepraszam. (jeszcze tylko jakieś osiemset razy)
środa, 21 lipca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz